Książulo w Hotelu Gołębiewski Pobierowo. Czy tej afery można było uniknąć?

morze w pobierowie ksiazulo w hotelu golebiewskim

Książulo i Hotel Gołębiewski Pobierowo to obecnie jeden z najgłośniejszych tematów w polskim internecie. Film opublikowany przez popularnego youtubera Szymona „Książula” Nyczkę wywołał ogromną dyskusję nie tylko wśród jego widzów, ale również w całej branży hotelarskiej. Hasła takie jak „Książulo Gołębiewski”, „Hotel Gołębiewski Pobierowo afera”, „Książulo Pobierowo”, w ciągu kilku godzin stały się jednymi z najczęściej wyszukiwanych fraz związanych z hotelarstwem. Materiał odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych i portalach internetowych, stając się przykładem tego, jak jeden pobyt może wpłynąć na wizerunek nawet najbardziej rozpoznawalnego hotelu w Polsce.

Co właściwie wydarzyło się podczas pobytu Książula w Hotelu Gołębiewski w Pobierowie?

Szymon Nyczka, znany w internecie jako Książulo, zarezerwował apartament w nowo otwartym Hotelu Gołębiewski w Pobierowie. Łączny koszt pobytu wraz z wyżywieniem wyniósł około 5 tysięcy złotych za dobę, dlatego oczekiwania wobec jakości usług były bardzo wysokie.

Już po zameldowaniu pojawiły się jednak problemy. Największym z nich była niesprawna klimatyzacja podczas wyjątkowo gorących dni. Według relacji youtubera temperatura w apartamencie przekraczała 32°C, co praktycznie uniemożliwiało komfortowy wypoczynek. W materiale pojawiły się również zastrzeżenia dotyczące jakości wody w wannie, problemów z drzwiami balkonowymi oraz długiego oczekiwania na skuteczne rozwiązanie zgłaszanych usterek. Ostatecznie Książulo zdecydował się skrócić pobyt i opuścić hotel wcześniej, niż planował.

Film bardzo szybko zdobył setki tysięcy wyświetleń, a frazy „Książulo Gołębiewski”, „Hotel Gołębiewski Pobierowo afera”, zaczęły dominować w wyszukiwarce Google. Nie dlatego, że doszło do awarii technicznej. Powodem ogromnego zainteresowania był przede wszystkim sposób, w jaki – z perspektywy gościa – przebiegała komunikacja i reakcja hotelu na zgłaszane problemy.

I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza lekcja dla całej branży hotelarskiej.

Bo ten artykuł nie jest kolejną recenzją Hotelu Gołębiewski w Pobierowie. Jest próbą odpowiedzi na pytanie, które powinien zadać sobie każdy dyrektor hotelu, manager oraz właściciel obiektu noclegowego:

Czy odpowiednio przygotowany personel mógł sprawić, że o Hotelu Gołębiewski w Pobierowie mówiłoby się dziś zupełnie z innego powodu?

Czy ten kryzys naprawdę musiał wydarzyć się na oczach setek tysięcy potencjalnych gości?

Gość nie oczekuje hotelu idealnego

Przez ponad kilkanaście lat pracy z hotelami zauważyłam jedną prawidłowość.

Goście – nie wszyscy (ale to odmienna historia 😉 ale w większości są zaskakująco wyrozumiali.

  • Potrafią zaakceptować awarię klimatyzacji.
  • Potrafią zrozumieć problemy techniczne.
  • Potrafią poczekać na naprawę.

Nie potrafią natomiast zaakceptować poczucia, że zostali pozostawieni sami sobie.

To właśnie sposób reakcji personelu najczęściej decyduje o tym, czy niezadowolony gość wyjedzie z przekonaniem: „Zdarzyło się, ale hotel zrobił wszystko, żeby mi pomóc”, czy też nagra film, który obejrzą miliony osób.

W hotelarstwie nie sprzedajemy pokoi. Sprzedajemy emocje.

  • Recepcjonista nie naprawi klimatyzacji.
  • Kelner nie usunie awarii instalacji.
  • Manager nie cofnie usterki, która wydarzyła się kilka minut wcześniej.

Ale każdy z nich może zrobić coś znacznie ważniejszego – może sprawić, że Gość poczuje się zaopiekowany.

Czasami wystarczy:

  • natychmiast poinformować o problemie,
  • przeprosić w odpowiedni sposób,
  • zaproponować alternatywę,
  • regularnie informować o postępach,
  • zaoferować rekompensatę jeszcze zanim gość sam zacznie się jej domagać.

To właśnie nazywa się profesjonalnym zarządzaniem kryzysem.

Kryzys zaczyna się znacznie wcześniej niż pojawia się awaria

Większość osób uważa, że kryzys rozpoczyna się wtedy, gdy coś przestaje działać. Ja uważam inaczej.

Kryzys zaczyna się w momencie, kiedy pracownik nie wie, co powiedzieć.

To właśnie wtedy pojawia się chaos.

  • Jedna osoba przekazuje gościowi jedną informację.
  • Druga mówi coś zupełnie innego.
  • Kolejna obiecuje termin, którego nie da się dotrzymać.
  • Panuje decyzyjny chaos a finalnie brak podjętego działania w celu naprawy doświadczeń Gościa.

Gość traci zaufanie – a utraconego zaufania nie odbuduje nawet najpiękniejszy apartament z widokiem na morze.

Dlaczego szkolenia personelu są dziś ważniejsze niż kiedykolwiek?

W czasach TikToka, Instagrama i YouTube każdy gość może stać się medium. Nie trzeba już programu telewizyjnego ani artykułu w gazecie.

Wystarczy telefon:

  • Jedna relacja.
  • Jedno nagranie.
  • Kilka godzin.

I o hotelu mówi cała Polska. Dlatego współczesne szkolenia hotelowe nie powinny skupiać się wyłącznie na meldowaniu gościa czy standardach obsługi.

Personel musi umieć:

  • prowadzić trudne rozmowy,
  • reagować na reklamacje,
  • deeskalować emocje,
  • komunikować się pod presją czasu,
  • współpracować między działami,
  • podejmować decyzje jeszcze zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.

To kompetencje, które coraz częściej decydują o reputacji hotelu.

Najdroższy marketing? Ten, którego nie da się już zatrzymać.

Hotel może wydać miliony złotych na kampanie reklamowe. Może zatrudnić najlepszych fotografów. Może stworzyć spektakularny obiekt. Ale jeden źle obsłużony kryzys potrafi przyćmić miesiące działań marketingowych. Dlatego największą inwestycją nie jest dziś kolejna atrakcja dla gości.

Największą inwestycją są ludzie:

  • Ich wiedza.
  • Ich umiejętności.
  • Ich przygotowanie.

Bo bardzo często to nie awaria decyduje o opinii gościa. Decyduje sposób, w jaki hotel na nią reaguje.

Historia pobytu Książula w Hotelu Gołębiewski w Pobierowie pokazuje coś niezwykle ważnego dla całej branży hotelarskiej.

  1. Goście nie oczekują perfekcji.
  2. Oczekują profesjonalizmu.
  3. Profesjonalizm zaczyna się tam, gdzie kończą się procedury, a zaczynają kompetencje ludzi.
  4. Jeżeli chcemy budować hotele, do których goście wracają i które polecają innym, trzeba inwestować w personel ich sposób komunikacji i umiejętność zarządzania sytuacjami, których nie da się przewidzieć.

Bo to właśnie wtedy rodzi się prawdziwa jakość obsługi.

Na koniec przypomina mi się stare powiedzenie: „Nieważne, jak mówią – ważne, żeby mówili.” Jest w nim sporo prawdy. Rozgłos zawsze zwiększa rozpoznawalność marki, a nazwę Hotelu Gołębiewski w Pobierowie w ostatnich dniach poznały osoby, które wcześniej nawet nie interesowały się tym obiektem. Jestem przekonana, że wielu z nich zarezerwuje pobyt choćby z czystej ciekawości – aby samemu przekonać się, jak wygląda hotel, o którym mówi cała Polska.

Jest jednak druga strona medalu.

To nie zawsze są goście, których hotel najbardziej chciałby pozyskać. Część z nich przyjedzie nastawiona na szukanie potknięć, porównywanie rzeczywistości z materiałem Książula czy wręcz nagrywanie własnych relacji do mediów społecznościowych. Będą bardziej krytyczni, bardziej wymagający i znacznie mniej wyrozumiali. Każda drobna niedoskonałość może stać się kolejnym filmem, rolką lub wpisem, który dotrze do tysięcy odbiorców.

Z perspektywy hotelarza oznacza to jedno – po takim medialnym wydarzeniu poprzeczka nie spada. Ona rośnie. Personel musi być przygotowany na jeszcze większą presję, jeszcze trudniejsze rozmowy i jeszcze większe oczekiwania gości. Dlatego właśnie szkolenia z komunikacji, profesjonalnej obsługi i zarządzania sytuacjami kryzysowymi nie są dziś luksusem ani dodatkiem. Są jedną z najważniejszych inwestycji w bezpieczeństwo wizerunku hotelu.

Bo ostatecznie goście zapominają o awariach. Znacznie dłużej pamiętają natomiast to, jak zostali potraktowani wtedy, gdy coś poszło nie tak. I właśnie od tej reakcji zależy, czy hotel zyska ambasadorów swojej marki, czy kolejnych autorów wiralowych materiałów.

Dodaj komentarz